REKLAMA

Jeden samochód stał przy ulicy. Najlepsze jednak kryło się głębiej

Podwórka pełne wrostów są coraz rzadszym zjawiskiem. Chyba, że jesteśmy w Czechach - tutaj takich miejsc nie brakuje, a niektóre naprawde są mokrym snem graciarza.

Jeden samochód stał przy ulicy. Najlepsze jednak kryło się głębiej
REKLAMA

Tak, jak pewne podwórko przy czeskiej drodze nr 35, niedaleko granicy ze Słowacją. Sytuacja przedstawia się tak, że przed posesją od strony głównej ulicy stoi zapadnięty w ziemię grat, a kiedy człowiek odwróci wzrok, w tle czai się ich znacznie więcej. W takiej opowieści zawsze musi obowiązkowo znaleźć się również wątek szaleńca, który na wszystkim trzyma łapę i goni z siekierą tych, co podchodzą zbyt blisko.

Na terenie posesji znajduje się stare Skody i Trabanty

Bazuję oczywiście na tym, co zauważyłem z zewnątrz, ponieważ nie zamierzałem przekraczać bramy posesji. Ta z jednej strony wyglądała na pustostan, ale z drugiej nosiła pewne ślady zamieszkania, tak że w grę wchodziła wyłącznie obserwacja z bezpiecznej odległości.

A fury, trzeba przyznać, są naprawdę zacne. Stoi tam kilka egzemplarzy dawnej Skody Octavii, również w wersji kombi. Jest kilka “stopiątek”, w tym także tych późniejszych z lat 80. Pomiędzy nimi czai się również kilka Trabantów, z czego jeden wita gości od głównej drogi - i to właśnie on zwrócił moją uwagę.

Samochody są mocno zintegrowane z naturą i raczej nigdzie już nie pojadą

“Kolekcja” samochodów przypomina przejaw zbieractwa, ponieważ żaden z nich nie wygląda na taki, który miałby pojechać o własnych siłach bez przeprowadzenia daleko posuniętego remontu. Niektóre wozy są w lepszy, niektóre w gorszym stanie, ale trudno było wskazać ten jeden konkretny, do którego można byłoby np. wsadzić części w najlepszym stanie.

Być może gdzieś na tyłach posesji znajdował się egzemplarz w rokującym stanie, niemniej z zewnątrz nie szło tego w żaden sposób zweryfikować. Natomiast oprócz samochodów, które udało się sfotografować, w głębi stało ich co najmniej drugie albo nawet i trzecie tyle. Niektóre były na tyle zdekompletowane, że trudno było ocenić, czy to jeden pojazd, czy też dwa różne. Tak czy inaczej, ogółem na oko było ich jakieś kilkanaście sztuk.

Właściciel to podobno wariat, który potrafi atakować ludzi

Często właścicielem takiej osobliwej kolekcji jest ktoś, kto ma nie do końca równo poukładane klepki. Nie mnie oceniać, bo każdy ma swoje skrzywienia. Niemniej, widząc mnie zmierzającego z aparatem w kierunku wspomnianej posesji, głos zabrała mieszkająca po drugiej stronie ulicy kobieta. Ostrzegła, że żyjący tam człowiek jest, mówiąc delikatnie, dziwny i może być niebezpieczny dla interesujących się jego zbiorami.

Nie było mi dane się o tym przekonać, aczkolwiek… nie brakowało wiele. Kiedy buszowałem z aparatem w dłoni, usłyszałem dźwięk klaksonu i grożącego mi człowieka siedzącego w samochodzie. Na szczęście, zanim zaparkował auto i odrąbał mi głowę siekierą, mnie już tam nie było. Wolałem nie sprawdzać, czy nie wyląduję ogłuszony w ciemnej piwnicy, gdzie towarzystwa będą mi dotrzymywać inni graciarze, a także szkielety kilku kolejnych.

Wrastające na posesjach stare Skody i inne demoludy są w Czechach wciąż powszechne

Powyższy przykład to miejsce o wiele ciekawsze, natomiast widok rozkładającej się starej Skody u kogoś na podwórku jest widokiem bardziej powszechnym, niż mogłoby się wydawać. Owszem, takich przypadków jest co raz mniej, ale podczas kilku ostatnich podróży przez państwo czeskie liczba zaobserwowanych klasycznych wrostów była większa, niż podczas całego ostatniego roku jeżdżenia po Polsce.

Warunek jest taki, aby oddalić się od dużego miasta. Te są już przeważnie posprzątane. W małych miasteczkach populacja porzuconych gratów zwiększa się odczuwalnie.

Najnowsze
Aktualizacja: 2026-05-24T14:39:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-24T10:32:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T13:58:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-23T11:23:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T22:50:00+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T18:09:07+02:00
Aktualizacja: 2026-05-22T17:11:59+02:00