REKLAMA

Jako instruktor mogę zrobić wiele. Ale tego w żadnym wypadku nie dam rady

Siedząc na prawym fotelu auta do nauki jazdy z jednej strony mam ograniczone możliwości, ale z drugiej mam jednocześnie niezbędne narzędzia, żeby móc ugasić pożar. Jest jednak jedna sytuacja, kiedy nic nie zrobię: kiedy kursant walnie w hamulec.

Jako instruktor mogę zrobić wiele. Ale tego w żadnym wypadku nie dam rady

Warto o tym pamiętać, ponieważ miałem w ostatnim czasie kilka niebezpiecznych sytuacji, gdzie kursant nie ogarnął zasady działania układu hamulcowego, a jadący za nami kierowcy byli z kolei nie do końca świadomi, że samochód do nauki jazdy może zachować się nieprzewidywalnie. A instruktor nie jest wszechmogący.

Mogę skręcić, mogę zahamować, ale nie mogę przerwać hamowania

Choćbym nie wiem, jak bardzo spiął wszystkie mięśnie, to nie jestem w stanie temu zapobiec - jeżeli kursant naciśnie hamulec, zwłaszcza kiedy zrobi to mocno, jestem pozbawiony jakiegokolwiek narzędzia obronnego. Musiałbym ewentualnie zadziałać prewencyjnie i włożyć cegłę pod pedał hamulca, ale post factum jest już po zawodach.

W wielu przypadkach idzie rozpoznać, że zaraz może dojść do niepotrzebnego i zaskakującego dla innych hamowania, dlatego problem można teoretycznie rozwiązać odpowiednim instruktażem. Niemniej, jeżeli już jednak przyjdzie co do czego, auto po prostu zahamuje i tyle.

Warto o tym pamiętać i zachowywać odpowiedni dystans, a nie jechać nam na zderzaku

To, że pojazd nauki jazdy może na drodze wykonać zaskakujący manewr, powinno być dla wszystkich całkowicie jasne. Dlatego sytuacja, gdzie samochód hamuje nagle na drodze z pierwszeństwem, bo kursant się pogubił, kto ma pierwszeństwo, powinno być wkalkulowane w ryzyko. Tak samo, jak przedwczesne zatrzymanie przed przejściem dla pieszych podczas prawoskrętu. Albo hamowanie podczas zmiany pasa, bo przecież hamulec to najlepsze narzędzie obrony przed wymuszeniem pierwszeństwa.

Owe sytuacje to przykłady z bieżącego tygodnia, gdzie młodzi ludzie popełniali wymienione błędy, co skończyło się agresywnym trąbieniem, awaryjnym hamowaniem lub dramatyczną ucieczką na bok. W jednym z przypadków na najbliższych światłach musiałem nasłuchać się wynurzeń “poszkodowanego” odnośnie moich zawodowych kompetencji - bo przecież jak ktoś wciśnie hamulec z pełną mocą, ja mogę bez najmniejszego problemu go “skasować”, prawda?

Czasami jest to po prostu brak wyczucia, czasami reakcja obronna w nie rozpoznanej sytuacji

Chociaż z perspektywy doświadczonego kierowcy hamowanie w takich sytuacjach może wydać się absurdalne i niezrozumiałe, trzeba wziąć poprawkę na to, że kursant po prostu jeszcze nie ogarnia planszy. Zazwyczaj reakcje są, mimo wszystko, stosunkowo nieszkodliwe, ale zdarzył mi się kiedyś przypadek, kiedy wykorzystałem jedno z dziewięciu żyć.

Kiedy jechaliśmy szosą poza miastem, człowiek nagle postradał zmysły i uznał, że powinien przepuścić samochód nadjeżdżający z prawej strony i nagle się po prostu zatrzymał. Dobrze, że nic w tym czasie nie jechało z naprzeciwka, bo znajdująca się za nami rozpędzona ciężarówka, zamiast przejechać bokiem, przejechałaby idealnie po nas. A ja po wciśnięciu hamulca, oczywiście z przesadnie dużą siłą, byłem oczywiście bezbronny.

Mogę przyspieszyć, ale nie mogę zneutralizować hamowania

Jako, bądź co bądź, pasażer samochodu, mam do dyspozycji drugi zestaw pedałów. Auto do nauki jazdy obowiązkowo musi posiadać po prawej stronie pedał sprzęgła i hamulca, ale wiele z nich ma również pedał gazu, co jest akurat bardzo praktycznym rozwiązaniem - czasami trzeba po prostu sprdlć z miejsca zagrożenia, dlatego możliwość dorzucenia węgla do pieca z prawego fotela daje mi dodatkowe poczucie bezpieczeństwa.

Ale dodawaniem gazu niestety nie przebiję wciśniętego hamulca - nawet, jeżeli samochód będzie miał automatyczną skrzynię, hamowanie zawsze wygrywa. Mi pozostaje jedynie modlitwa, ale to również nie gwarantuje skuteczności.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.