Używana Omoda 5 - sprawdziłem ceny. Sprzedawcy powinni iść do kabaretu
Witajcie w pierwszej części naszego nowego cyklu, w którym spróbujemy ustalić spadek wartości chińskich samochodów. Na sam początek leci Omoda 5, która podbija statystyki sprzedaży.

Omoda 5 przyszła z mocnym postanowieniem zawojowania polskiego rynku. Na papierze ma wszystkie asy w rękawie. Występuje w dwóch wersjach napędowych - spalinowej z silnikiem 1.6 o mocy 147 KM oraz hybrydowej o mocy 224 KM. W środku znajdziemy bogate wyposażenie, w standardzie ma dwa ekrany 12,3 cala, automatyczną klimatyzację, bezprzewodowe Android Auto i CarPlay, sporo pakietów bezpieczeństwa. Dodatkowo modny wygląd, jako takie właściwości jezdne, więc w gruncie rzeczy nikogo nie dziwi, że auto sprzedaje się w naszym kraju coraz lepiej.
Omoda 5 weszła na nasz rynek w 2024 r., najpierw w odmianach spalinowych, a w połowie 2025 r. doszła odmiana hybrydowa. Jest jeszcze wersja elektryczna, ale nie będzie w tym artykule zajmować się ekscentrykami, bo tylko tak można określić osoby, które świadomie kupiły elektryczną Omodę 5. Dwa lata obecności na rynku to wystarczający czas, żeby przyjrzeć się temu, jak kształtują się ceny używanych egzemplarzy. Zaczynamy.
Używana Omoda 5 - ile trzeba dać za chińskiego SUV-a?
Najtańsza Omoda 5 na Otomoto kosztuje 82 346 zł. Ma przejechane 20 390 kilometrów, to najbogatsza wersja wyposażenia premium, która katalogowo kosztowała ponad 130 tys. zł. Po szybkiej matematyce okazuje się, że spadek wartości to około 37 proc. Omoda 5 to konkurent dla Toyoty C-HR. Zastanawiacie się zapewne, ile traci wspomniana Toyota przez dwa lata. Odpowiedź to 25 proc., więc spadek wartości chińskiego auta jest naprawdę duży.

Następne auta z tym silnikiem i niewielkim przebiegiem kosztują w okolicach 85 tys. zł. Niektórzy co bardziej ambitni chcą ponad 90 tys. zł. Prawdziwi fantaści chcą nawet 100 tys. zł, ale pozostaje im życzyć tylko powodzenia, bo za tyle to się z pocałowaniem ręki kupuje nowy model. Podejrzewam, że rynek zweryfikuje te oczekiwania. Zaskakuje jednak coś innego - większość używanych aut sprzedawana jest przez salony, więc prywatni klienci raczej jeżdżą, a my mamy albo do czynienia z kończącymi się leasingami albo samorejestracjami, które stoją na placu dealera i marnują miejsce.

Nówka, najwyższa wersja wyposażenia, 103 950 zł. Jak tu walczyć o rynek? Dlaczego miałbym jako klient dopłacić 6 tys. zł do samochodu używanego?

Hybrydy zaczynają się od 112 500 zł, ale znów mamy paradoksalną sytuację - kosztują niewiele mniej, a czasem nawet więcej niż nowe. Zobaczcie na tego dzika. 80 tys. km przebiegu, największy na Otomoto, a cena to 120 tys. zł.

Kolejne mają znacznie mniejsze przebiegi, w okolicach 10 tys. i znów kosztują dużo. 125-128 tys. zł. I teraz zanim dojdziesz do wniosku, że może jednak kupisz sobie używaną, to patrz na to.
A jak wygląda sytuacja z nowymi autami?
Nowa Omoda 5 w wersji podstawowej wystawiona jest za 89 700 zł, więc to niewielka dopłata względem używanej. Owszem, ma słabsze wyposażenie, ale tutaj od początku jesteśmy jedynymi użytkownikami.

Ta kwota to standardowa cena za nową Omodę 5 z 2025 r. w wersji Essential. Można wybrzydzać w kolorze, a nawet w salonie, w którym kupimy to auto. Najwidoczniej dealerzy przyjęli sobie jedną cenę i się jej mocno trzymają.
A hybrydy? Wersja Premium z zerowym przebiegiem to koszt około 116-130 tys. zł. Jak w takich warunkach sensownie traktować oferty aut używanych, skoro za tyle samo mamy całkowicie nowy samochód? To przecież trzeba nie szanować pieniędzy.

Jakieś podsumowanie, bo zawsze musi być podsumowanie
Obawiam się, że nabywcy Omody 5 nie zrobili najlepszego interesu i obecnie konkurują z nowymi samochodami. Dopłata zaledwie kilku tysięcy złotych do nowego auta jest naprawdę pomijalna, a jak dobrze się postaracie, to w salonie dealer pójdzie na kilka tysięcy złotych ustępstwa. I tu jest największy problem, bo taka sytuacja co do zasady nie występuje przy innych markach. Wyobrażacie sobie, żeby używany C-HR kosztował 5 tys. mniej od nowego? A w niektórych przypadkach był droższy? No właśnie, takie rzeczy się nie dzieją, bo psują rynek.
Ceny używanych hybryd kompletnie rozminęły się z rynkiem. Nie opłaca się kupować używanej, bo w takich samych pieniądzach kupicie nową - patologiczna sytuacja.
Dajcie znak w komentarzu, jaki kolejny model wziąć na tapet!



















