Poczuj się jak radziecki dygnitarz. Na sprzedaż jest unikatowy kabriolet

Początek sezonu wakacyjnego to dobry moment na rozważenie zakupu jednego z dwóch aut: rodzinnego kombi albo szykownego kabrioletu. Mamy dla Was propozycję nie do odrzucenia.

Poczuj się jak radziecki dygnitarz. Na sprzedaż jest unikatowy kabriolet

O kombi będzie później, zaczniemy od wiatru we włosach. Tym razem wóz będzie dość ekscentryczny, albowiem jest to GAZ 14 Czajka w wersji odkrytej, który jeżeli jest prawdziwy, stanowi prawdziwy unikat w skali całej Eurazji. Ale kto bogatemu zabroni pojechać takim z ziomkami na wakacje do Łeby albo Jastrzębiej Góry?

W tym tygodniu odkryty Gaz 14 Czajka wypłynął na sprzedaż na jednej z grup na Facebooku i oto on

Jeżeli wóz jest prawdziwy, to jest jeden z 15 wyprodukowanych egzemplarzy w takiej wersji

"Jeżeli", ponieważ zasadę działania elektrycznej piły tarczowej wszyscy raczej znacie. Oczywiście, broń Borze Tucholski nie sugeruję tutaj żadnego oszustwa osoby sprzedającej, ale z takimi białymi krukami nigdy nie wiadomo, czy ktoś w przeszłości nie pomógł mu powstać. Tym bardziej, że oficjalny proces produkcji zapewne był niewiele bardziej profesjonalny.

Zrzut ekranu z posta z ogłoszeniem.

Niemniej, przy założeniu, że wszystko jest prawilne, prezentowana Czajka to jedna z 15 sztuk wyprodukowanych w odkrytej wersji. Samych Czajek tej generacji też powstało niezbyt wiele, bo zaledwie 1114 egzemplarzy. Z drugiej strony, nie był to samochód dla mas, a reprezentacyjna limuzyna dla ważnych polityków, z głowami państw włącznie.

Odkrytą Czajkę produkowano pomiędzy 1981 a 1988 rokiem

Według oficjalnej nomenklatury, dokładnie jest to GAZ 14-05 Czajka, gdzie "05" odnosi się właśnie do kabrioletu albo raczej "faetona", bo tak oficjalnie cyrylicą opisany został ten model.

Zrzut ekranu z posta z ogłoszeniem.

Konstrukcyjnie bazą była tradycyjna Czajka w wersji czterodrzwiowej limuzyny, tylko z obciętym dachem i odpowiednio wzmocnionym podwoziem, aby pod własnym ciężarem nie zwinęła się w rulon. Auto przeznaczone było do defilad wojskowych, podczas których radziecki dygnitarz z tylnego siedzenia mógł pozdrawiać tłum bez osłony dachu nad głową.

Do dzisiaj przetrwało oficjalnie kilka sztuk tego pojazdu

Według treści ogłoszenia, przetrwały cztery sztuki, wliczając w to egzemplarz wystawiony na sprzedaż. Ja nie będę wskazywał aż tak precyzyjnej liczby, ale z pewnością, oprócz m.in. oficjalnego muzeum AvtoGAZ, pojedyncze sztuki takiej Czajki istnieją w prywatnych kolekcjach. Jest bardzo możliwe, a nawet pewne, iż jest to znacznie więcej niż tylko cztery istniejące sztuki odkrytej Czajki.

Zrzut ekranu z posta z ogłoszeniem.

Wóz na sprzedaż to typowy projekt do dokończenia

Czyli właściwie jest gotowy do jazdy, trzeba go tylko poskładać. Zamontować oświetlenie, galanterię, elementy wnętrza, wyregulować hamulce, dostroić silnik, szuru buru, fafarafa, trololo, a na końcu jeszcze zarejestrować. Czyli jest trochę rzeczy do zrobienia. Trochę wszystko.

Zrzut ekranu z posta z ogłoszeniem.

Ogólnie, Czajka jest w "stanie deweloperskim", co oznacza, że gotowa jest właściwie sama buda, a cała reszta wymaga prac wykończeniowych. Z dobrych wiadomości jest natomiast to, że teoretycznie wszystko, czego nie ma na swoim miejscu, jest zakonserwowane i przygotowane do montażu.

Nie wiadomo natomiast, co z silnikiem, bo nie ma o nim żadnego słowa, o załączonym zdjęciu nie wspominając. Oryginalnie powinien tam siedzieć 5,5-litrowy motor V8 - taki sam, jak w zwykłej Czajce.

Cena za wóz to 100 tysięcy złotych - pomidor

Jest to niewątpliwie unikat, aczkolwiek wymagający dokończenia, a więc sporych nakładów na początek. Trochę razi w oczy fakt, że pojazd o teoretycznie ogromnej wartości gnije sobie na podwórku wrzucony w krzaki - taki stan rzeczy wynika z załączonych w ogłoszeniu zdjęć. A osoba sprzedająca wydaje się mieć świadomość wartości sprzedawanego samochodu, chociaż treść ogłoszenia pisana przez AI brzmi nieco ułomnie.

100 tysięcy złotych "wpisowego" pozostawię zatem bez subiektywnego komentarza - każdy sam niech oceni, czy to dużo, czy to mało za taki projekt.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.