REKLAMA

W ten sposób nie sprzedaż auta. Nigdy nie pisz tak w ogłoszeniu

Przewijając liczne ogłoszenia gratów na sprzedaż, odrzucam od razu wszystkie pospolite wozy. Ten zwrócił jednak moją uwagę - nie swoim wyglądem, a wiarą jego właściciela, że sprzedaje coś wyjątkowego.

W ten sposób nie sprzedaż auta. Nigdy nie pisz tak w ogłoszeniu

Powiedzmy, że to ogłoszenie można potraktować jako skrócony instruktaż, jak w kilku prostych trikach obrazić wszystkich potencjalnych kupujących - czyli po prostu jak nie należy pisać ogłoszeń sprzedaży samochodu, który jest dość, że tak powiem, niszowy.

Chodzi dokładnie o egzemplarz Daewoo Nexii wystawiony na jednej z fejsbukowych grup za 15 tysięcy zł.

Ogłoszenie zostało napisane w taki sposób, jakby właściciel był święcie przekonany o posiadaniu kopalni diamentów na czterech kołach. Zasadniczo, w ogóle mnie ten pojazd nie interesuje, ale skoro sprzedający gardzi potencjalną klientelą, to jako przykładowy klient pozwolę sobie trochę poobrażać sprzedającego.

Samochód mógłby potencjalnie zainteresować ludzi, ale nie takich, na jakich liczy sprzedający

Daewoo Nexia jest autem, któremu znacznie bliżej do grata za tysiaka niż klasyka za 15 tysięcy zł. Prędzej spojrzy na niego młody student i dostawca pizzy niż dziany kolekcjoner. No niestety - fakt, nie opinia. Nexia jako klasyk ma niemal zerowy potencjał w takim budżecie, na jaki liczy sprzedający.

Samochód w Polsce kojarzy się z latami 90., kiedy marka Daewoo wydawała się otwierać nam nowe perspektywy. Nexia była zarazem jednym z pierwszych modeli masowo sprzedawanych na naszym rynku. Auto mogłoby więc zagrać ludziom na sentymentach, ale wracamy do punktu wyjścia - nie w takim budżecie.

Nic nie wiemy o stanie mechanicznym auta, ale wiemy za to, ile właściciel płaci za wynajem działki

Zawsze rozczulają mnie zawarte w treści ogłoszenia informacje, które zupełnie niczego nie wnoszą do tematu, a tylko odwracają uwagę od samochodu. Może być to np. rok urodzenia pierwszego właściciela, ale już niekoniecznie rocznik samego wozu. W tym przypadku sprzedający nie napisał nawet słowa o stanie mechanicznym, ale za to wspomniał, ile kosztuje go utrzymanie działki.

Ogólnie, jeżeli taki samochód kosztuje 15 tysięcy zł, oczekiwałbym skrupulatnego wyjaśnienia, co się na taką cenę składa. I mało mnie przy tym interesuje, ile kogoś kosztował zakup, sprowadzenie i magazynowanie go na podwórku - to jest problem obecnego właściciela, a nie przyszłego nabywcy.

Daewoo Nexia mogłaby potencjalnie zainteresować grono graciarzy, gdyby miała czarne tablice i jakąś polską historię

Jak wcześniej wspomniałem, Nexia wzbudza w Polakach pewną nostalgię, aczkolwiek daleko jej do statusu Poloneza czy Dużego Fiata. Nawet Espero, chociaż odcisnęło na polskim rynku wyraźniejszy stempel, nie spotyka się z takim szacunkiem.

Niemniej, ładny egzemplarz z polskiego salonu Daewoo, najlepiej jeszcze mający zachowane czarne tablice rejestracyjne, z pewnością miałby duży potencjał sprzedażowy. Tyle, że raczej za kilka, a nie kilkanaście tysięcy zł.

Poniesione koszty są problemem dla sprzedającego, a nie kupującego

Treść ogłoszenia zawiera bardzo dokładne wyliczenia, ile samochód kosztował za granicą, ile kosztowało sprowadzenie go do Polski, a także ile z grubsza kosztuje jego utrzymanie. Jest to prawda znacznie starsza od handlu samochodami, że wartość przedmiotu nie zawsze rośnie wprost proporcjonalnie do zainwestowanych środków.

A odnosząc się do "groźby" w pierwszym akapicie, że jeżeli nikt tego auta nie kupi, to wyląduje w muzeum - bardzo tej opcji kibicuję, chyba nawet najbardziej ze wszystkich!

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.