REKLAMA

Czesi nam zazdroszczą. I nie chodzi o dostęp do Bałtyku

Wiedz, że w twoim kraju dzieje się dobrze, jeżeli sąsiad zaczyna ci zazdrościć. Okazuje się, że Czesi zazdroszczą Polakom znacznego postępu w kwestii infrastruktury drogowej i reform przepisów ruchu drogowego.

Czesi nam zazdroszczą. I nie chodzi o dostęp do Bałtyku

Zaznaczę od razu, że tekst nie będzie miał na celu oceniania tudzież podważania opinii zawartych w czeskim artykule, a jedynie ich przytoczenie. Tak że jeżeli pewne instytucje ze smogiem w nazwie będą chciały wysmarować na mój temat kolejnego paszkwila, to wystarczy, że doczytają ze zrozumieniem tylko do tego miejsca. Dalej już nie trzeba - nie musicie dziękować.

Co do samego tekstu, miło jest poczytać, że ktoś stawia polskie drogi, polskich kierowców i polskie przepisy ruchu drogowego za pewnego rodzaju wzór do naśladowania. Kwestia tego, czy my sami jesteśmy z naszych reform zadowoleni, to już inna sprawa.

Podobno Polacy zrobili ogromny postęp w kulturze jazdy

Żyjąc tutaj na co dzień, trudno jest mi miarodajnie ocenić tę tezę, ale jeżeli prześledzimy ostatnie 15-20 lat, to faktycznie możemy mówić o dużym postępie. Autor zwraca uwagę na ostatnie 5 lat, kiedy poprzednio będąc w Polsce, bał się o swoje życie na każdym zakręcie, a teraz pokonał trasę nad morze całkowicie zrelaksowany.

Myślę, że pośredni wpływ na taki stan rzeczy ma poprawa infrastruktury, ponieważ odkąd w Polsce znacznie rozrosła się sieć dróg szybkiego ruchu, kierowcy mogą nadrabiać opóźnienie w bardziej cywilizowany sposób, zamiast wyprzedzania kolumny ciężarówek na drodze wojewódzkiej. Dodatkowo, dzięki drogom szybkiego ruchu, zmalał ruch na bardziej kolizyjnych drogach lokalnych.

Największe wrażenie robi progres zachowania w stosunku do pieszych i rowerzystów

W Polsce od kilku lat obowiązują dość sztywne przepisy dotyczące pierwszeństwa pieszych, które kierowcy raczej sumiennie respektują. Przyznaję, że jako pieszy czuję się dzisiaj na polskich drogach raczej bezpiecznie i nie mam odczucia, że wszyscy chcą mi zrobić krzywdę. Jako kierowca zaś faktycznie zwalniam przed przejściami dla pieszych już na zasadzie autopilota.

Autor zaznacza ponadto, że o ile w Polsce przesunęło się wajchę mocno w stronę pieszych i rowerzystów, to w Czechach trend jest zupełnie odwrotny. Pieszy na drodze jest zdany na łaskę kierowców, a przejścia dla nich wręcz się likwiduje. Odnośnie wątpliwego pierwszeństwa, miałem okazję się o tym przekonać na własnej skórze, kiedy odruchowo zahamowałem przed przejściem dla pieszych i o mało nie przyjąłem uderzenia w bagażnik.

Szacunek wzbudza surowe prawo w odniesieniu do pijanych kierowców powodujących wypadki

Pijaństwo na drogach jest problemem tak starym, jak motoryzacja - wcześniej problemem było tylko samo pijaństwo. Od niedawna w polskim prawie istnieje przepis stanowiący o konfiskacie samochodu, kiedy ktoś pod tym względem grubo nawywija i da się złapać - i bardzo dobrze, bo takie rzeczy trzeba tępić z całą surowością.

W komentarzach do tekstu można przeczytać, że ten temat wzbudza pewne kontrowersje, ale nie z powodu surowości kary, a konfiskaty mienia samej w sobie. Padły sugestię, że bandzior powinien dostać taką finansową karę, że... i tak musiałby sprzedać samochód, aby stać go było na jej pokrycie.

Wszystkie powyżej przytoczone wątki, związane z infrastrukturą, kulturą jazdy, pierwszeństwem pieszych i surowością kar mają sprawiać, że statystyki wypadków na polskich drogach znacząco się poprawiły, osiągając poziom stawianej często za wzór zachodniej Europy.

Jak my patrzymy na Czechów?

Może nie “my”, a “ja”, bo ostatni akapit będzie raczej subiektywny. Nie da się ukryć, że pod kątem sieci dróg szybkiego ruchu wyprzedzamy Czechów o kilka lat świetlnych. Z drugiej jednak strony, mam nieodparte wrażenie, że stan dróg lokalnych w Czechach jest o wiele lepszy, niż w Polsce - podróżując po czeskiej prowincji nie mam aż tak potłuczonego tyłka.

Kultura jazdy? Mógłbym nieco polemizować z autorem i stwierdzić, że wcale nie przewyższamy Czechów pod tym względem, ale jednak po polskich drogach jeżdżę o wiele więcej i mogę nie mieć tak obiektywnego obrazu sytuacji. Niemniej, zawsze czułem się w Czechach bezpiecznie, natomiast w Polsce nieustannie widzę zagrożenie w innych kierowcach.

Nowe przepisy i ogólne realia drogowe są, jakie są, ale to dobrze, że inni widzą w nas cywilizowany kraj

A ja i tak swoje wiem, ale nie powiem.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.