Ciekawy grat na przypadkowym zdjęciu. To bardzo rzadki wóz
Jak wielokrotnie wspominałem, uwielbiam stare fotografie z polskich ulic, gdzie uwiecznione są przypadkowe samochody. Tym razem mój wzrok zatrzymał się na jednym z ujęć z dawnego Bytomia, gdzie w kadrze załapał się bardzo nietypowy automobil.

Zdjęcie wykonano w 2001 roku, a kadr przedstawia kilka starych Mercedesów, których czas świetności już minął. Są to modele Strich Acht - w tamtym momencie najmłodszy egzemplarz miał już co najmniej 25 lat, a jak wiadomo, czas w motoryzacji kiedyś płynął znacznie szybciej.
Moją uwagę zwrócił pojazd po prawej stronie kadru. W pierwszym odruchu pomyślałem, że to Warszawa kombi, na co wskazywałoby kilka przypadkowo wychwyconych detali. Po krótkim namyśle okazało się wszakże, że to wcale nie Warszawa, a Mercedes Strich Acht w jednej z nieoficjalnych wersji kombi. Czyli samochód bardzo rzadki nie tylko w polskich realiach.
Mercedes uwieczniony na zdjęciu to najprawdopodobniej kombi z nadwoziem niemieckiej firmy Binz
Ten model Mercedesa nigdy nie był oficjalnie produkowany jako wersja kombi - powstał zaledwie jeden albo dwa prototypy i nic ponadto. Niemniej, w trakcie jego kariery powstało kilka rzemieślniczych konwersji do tego typu nadwozia. Różne źródła mówią różne rzeczy, czasami też nie pasują do siebie zdjęcia, ale wszystko wskazuje na to, że samochód na zdjęciu to Mercedes Strich Acht w nadwoziu kombi niemieckiej firmy Binz.
Jeżeli można wierzyć informacjom zawartym w sieci, takich pojazdów powstało zaledwie 250 egzemplarzy, co czyni go naprawdę unikatowym na skalę kontynentu. No i jeżeli to faktycznie jest Binz - ale o tym za chwilę.
Firma Binz zajmowała się budową różnych nadwozi specjalnych na bazie Mercedesów, głównie karetek pogotowia
Bazą mógł być właśnie model Strich Acht, mający standardowo postać sedana. Budowa karetek to nie jedyny profil działalności firmy Binz, ponieważ ta modyfikowała samochody na różne sposoby w ramach ich wydłużania i podwyższania, a efektem były również m.in. przeróbki pod przewóz osób. Niemniej, to właśnie ambulanse stały się jej głównym zajęciem.
Można powiedzieć, że pobocznym efektem tej działalności była krótka seria tego modelu Mercedesa w cywilnej wersji kombi. Ogólnie, firma Binz pracować nad Mercedesem Strich Acht zaczęła już w 1968 roku, czyli rok po prezentacji modelu. Wcześniej na warsztat trafiały już inne Mercedesy, które były przebudowywane na karetki, czyli np. Skrzydlak czy Ponton, a nawet luksusowy Adenauer.
Oprócz Binza, Strich Acht w wersji kombi produkowało kilka innych firm
Problem polega na tym, że oprócz konwersji brytyjskiej firmy Crayford, trudno jest mi jednoznacznie powiedzieć, która firma odpowiada za którą, bo Internet pod każdym hasłem wyrzuca te same zdjęcia.
Co my tu mamy? Oprócz wspomnianego Binza i Crayforda, model kombi zbudowała również inna niemiecka firma Miesen, portugalska firma Dos Santos, belgijska IMA Universal i argentyńska Rural. Po wpisaniu do wyszukiwarki odpowiedniej frazy, ta wyrzucała zdjęcia niemal tak samo wyglądających samochodów, ale podpisanych przez inną firmę.
Przykładowo, Miesen teoretycznie powinien wyglądać TAK - podobnie, jak Binz, tylko z bardziej kwadratową częścią tylną. Dos Santos z kolei TAK - czyli powinien mieć niższy dach i nieco inne przetłoczenia na tylnej ścianie. Zaś IMA oraz Binz, z tego co przeczytałem na niemieckim forum, wyglądały... tak samo.
Ciekawostką jest projekt firmy Rural, którego wygląd jest najbardziej zbliżony do fabrycznego prototypu Mercedesa. Niestety, nie znalazłem żadnego godnego uwagi zdjecia tego wozu, oprócz TEGO, będącego w istocie mało precyzyjnym kadrem z filmu.
Mam więc prawo sądzić, że samochód na zdjęciu to właśnie jest Binz
Głowy oczywiście sobie uciąć nie dam, ale pod frazą “Mercedes Strich Acht Binz”, oprócz karetek pogotowia, najwięcej obrazów przedstawiało właśnie dokładnie tak wyglądający samochód. Przyjmijmy zatem, że tak jest i ktoś na początku XXI wieku gnił w Bytomiu bardzo rzadki egzemplarz Mercedesa.
Najważniejsze, że żaden samochód nie jest tak unikatowy, aby nie padł ofiarą polskiego druciarstwa. Wóz nosi wybitnie polski akcent, czyli klosze tylnych lamp od Warszawy albo Nysy.
Szacuneczek!
Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.