REKLAMA

Byłeś samochodem w Chorwacji? Uważaj na niemiłą pamiątkę z wakacji

Polacy masowo otrzymują niemiłe pamiątki z wakacji spędzonych w Chorwacji. Chwile w urokliwym Dubrowniku mogą kosztować nawet 3000 euro.

Byłeś samochodem w Chorwacji? Uważaj na niemiłą pamiątkę z wakacji
REKLAMA

Chorwacja od lat pozostaje jednym z najczęściej wybieranych kierunków przez polskich turystów. Ładne plaże, ciepło, język, który od biedy da się zrozumieć, a do tego jedzenie bliskie sercu. Niewątpliwym plusem jest wygodny dojazd, bo wystarczy parę godzin w aucie i już możemy pluskać się w Adriatyku. Nic dziwnego więc, że co roku Chorwację odwiedzają tłumy.

REKLAMA

Niektórzy mówią, że ten kraj się psuje, bo wprowadził euro i w efekcie wzrosły ceny. Jednak tak naprawdę jest większy problem z Chorwacją. Przestała kochać kierowców. Boleśnie przekonują się o tym Polacy, którzy dostają wezwania do zapłaty za wjazd do centrum miast.

3000 euro kary za wjazd do chorwackich miast. Płać i płacz

Chorwacki portal informacyjny Index opisuje sprawę polskiego turysty, który dostał dwa mandaty po 1500 euro każdy. Polak otrzymał je za wjazd do strefy zakazanej w Dubrowniku. Mandaty i wezwanie do zapłaty dotarły do niego z wielomiesięcznym opóźnieniem

REKLAMA

Wybierałem się w tym roku do Chorwacji, więc dołączyłem do różnych grup poświęconych temu państwu i widziałem wpisy o tym problemie. Władze chorwackich miast współpracują ze zręcznymi kancelariami prawnymi, które znalazły legalne sposoby na efektywne ściąganie mandatów od obcokrajowców. Nie robią tego z dobroci serca, tylko za sowity procent.

Polacy na grupach kreują się na poszkodowanych, bo twierdzą, że widzieli znaki o zakazie wjazdu do strefy zakazanej, ale nie znali zasad i przez to nie wiedzieli, co zrobić, żeby do niej wjechać. Powiem wam, że trochę tego nie rozumiem. Sam jak widzę zakaz wjazdu, to po prostu tam nie wjeżdżam, ale może jestem za mało polski. Nasi rodacy wjeżdżali do takich stref, zapewne licząc na to, że nikt im nic nie zrobi, bo przecież mają samochody na obcych tablicach rejestracyjnych. W naszym kraju takie tablice zapewniają bezkarność. Tymczasem w Chorwacji nie znają zasad ulicy i nie wiedzą, że nie wolno wystawiać mandatów takim kierowcom.

REKLAMA

Skąd taka wysoka kwota mandatu?

Jeżeli wjedziecie do strefy samochodem zarejestrowanym na osobę fizyczną, to kara wynosi zaledwie 260 euro. Natomiast firmy płacą 1320 euro plus koszty administracyjne. Prowadzi nas to do smutnego wniosku - leasing i najem samochodu jest problemem, bo to właśnie takie samochody są uznawane za firmowe. Chorwacja kancelaria występuje o ustalenie danych właściciela pojazdu, dowiaduje się, że to leasing, korki od szampana strzelają w górę. Występuje do leasingu z roszczeniem, ci odsyłają do leasingobiorcy i mamy komplet i rozwikłanie tajemnicy wysokich mandatów.

https://www.facebook.com/share/p/1DgyDeyPaY/

REKLAMA

Najgorzej jest w Dubrowniku. Tam władze wytyczyły strefę, do której mogą wjechać tylko pojazdy posiadające odpowiednie pozwolenia. I teraz najlepsze: wjazdy da oznaczone znakami, sygnalizacją świetlną i ekranami z ostrzeżeniem. Trzeba być ślepym, żeby tego nie zauważyć. Na wyjazdach do strefy znajdują się kamery odczytujące numer rejestracyjny. Brak numeru w bazie kończy się mandatem.

Strefa znajduje się przy samym historycznym centrum miasta, więc sorry, ale nie mam w sobie żadnej litości dla osób, które łamią zasady. Brutalnie przekonali się, że nie da się wjechać wszędzie i że prawo jest egzekwowane. Co najlepsze - na forach jest pełno pytań, co robić w przypadku otrzymania mandatu i wiele porad mówi o tym, żeby nie płacić. Ci domorośli prawnicy/cwaniacy myślą, że to będzie jak w Polsce z GDDKiA i że zostanie im odpuszczone. Nie zostanie, bo tutaj interes mają prywatne kancelarie, które korzystając z przepisów o współpracy prawnej pomiędzy Polską i Chorwacją, są w stanie skutecznie wyegzekwować należność. Jak nie zapłacisz po dobroci, to pieniądze ściągnie ci komornik. I w sumie dobrze, nauczysz się szacunku do prawa.

Paweł Grabowski
Redaktor

Dziennikarz Autoblog.pl. Poprzednio pisał dla serwisu Bezprawnik.pl, dla którego stworzył ponad 200 tekstów. Od 10 lat zajmuje się również kontrolą jednostek samorządowych, ale od zawsze jego marzeniem było pisać na tematy motoryzacyjne. Do redakcji dołączył w październiku 2020 r. Specjalizuje się w zdjęciach szpiegowskich, wizualizacjach, modelach marki BMW oraz zmianach w prawie, które bezpośrednio wpływają na motoryzacyjny świat. Obudzony w nocy potrafi wymienić zalety poszczególnych silników niemieckiej marki. Potrafi wydobyć z czeluści internetu informację na dowolny temat. Jeździ ostatnim klasycznym BMW, ale nocami marzy o BMW X6.

REKLAMA
REKLAMA