REKLAMA

Chcą wyciąć przydrożne drzewa. Niestety, mają trochę racji

Ostatnio intensywnie grzany jest temat wycinki kilku tysięcy drzew na Warmii i Mazurach. Niemal jednogłośnie wskazane jest to jako zbrodnicza decyzja, natomiast ja chciałbym spróbować zrozumieć zwolenników tej masakry.

Chcą wyciąć przydrożne drzewa. Niestety, mają trochę racji
REKLAMA

Od razu na wstępie zaznaczę, że próba spojrzenia od drugiej strony nie jest równoznaczna z poparciem tej wycinki. Pragnę jedynie spojrzeć na sprawę od innej strony i poszukać logicznych argumentów uzasadniających ten proceder. Wszyscy skupiają się tylko na wycinaniu drzew samym w sobie, natomiast problem jest o wiele bardziej złożony.

To nie drzewa powodują wypadki, ale mogą się przyczynić do ich poważniejszych skutków

Chyba najczęściej podnoszonym argumentem jest ten, że nie można karać drzew za błędy kierowców. Tylko, że nie zawsze fakt uderzenia w drzewo jest rezultatem błędu - czasami decyduje o tym czynnik losowy, w postaci np. pękniętej opony lub wybiegającej dzikiej zwierzyny. Kierowca często reaguje instynktownie i nagła reakcja na zagrożenie może skończyć się poślizgiem, a poślizg wypadnięciem z drogi.

Kolejna sprawa, że kierowca wpadający samochodem w drzewo nie musi być akurat tym, który popełnił błąd - mógł np. ratować się przed czołówką z innym pojazdem i będzie musiał ponieść karę za zwarcie w mózgu kogoś innego.

Przy drogach stoją również inne przedmioty, ale drzewa nie mają żadnej strefy zgniotu

Inną często powtarzaną kwestią jest zrównywanie drzew do latarni ulicznych czy zaparkowanych samochodów. W takim sensie, że jeżeli powinno się usunąć przydrożne drzewa, to powinno się tak właściwie uczynić z innymi przeszkodami, z którymi również potencjalnie można się zderzyć.

Tak, ale nie. Uderzenie w znak drogowy czy w stojący samochód nigdy nie będzie miało takich konsekwencji, jak uderzenie w drzewo. Nawet, jeżeli prędkość będzie bardzo duża, inny samochód ma strefę zgniotu pochłaniającą energię uderzenia. Latarnia też się położy albo złamie - to nie GTA, żeby samochód wybuchał po wjechaniu w słupek parkingowy.

Pod jezdnią mogą przechodzić korzenie falujące nawierzchnię

Ten aspekt akurat zależy od drogi, ale drzewo to nie sam kikut zatknięty w ziemie. Korzenie wiekowych drzew, a o takich jest przecież mowa, muszą gdzieś się podziać, a że roślina znajduje się przy krawędzi drogi, to jest duża szansa, że te przejdą właśnie pod nią.

Znacie te teksty z policyjnych komunikatów, że samochód z “nieustalonych przyczyn” zjechał na przeciwny pas ruchu i doprowadził do zderzenia? Ciekawe, czym mogą przykładowo być owe “nieustalone przyczyny”. Na pewno nie jest to jakaś niekontrolowana nierówność drogi.

Niektóre drzewa są stare i mogą być przez to wiotkie

Drzewo, jak to drzewo, nie jest kawałkiem litego betonu, dlatego może się np. złamać pod naporem silnego wiatru. A nawet, jeżeli nie złamie się w pół, to strzelić może jakaś większa gałąź, po czym spaść na jezdnię i narobić bałaganu.

Szanse na to, że ktoś w tej samej sekundzie będzie jechał obok są takie same, jak i na to, że akurat droga będzie zupełnie pusta. Drzewo przewracające się na samochód nie daje raczej większych szans kierowcy na ocalenie skóry.

Uwielbiam drogi, przy której rosną drzewa, ale rozumiem zwolenników ich wycięcia

Takie drogi mają niesamowity klimat, zwłaszcza jesienią, kiedy nad głową zamyka się złoty od liści tunel. Wspaniały nastrój jest na nich również nocą, kiedy od reflektorów jadącego samochodu tworzą się niepokojące, nieco mroczne refleksy świetlne.

Jak mówi klasyk, najważniejsze jest, aby plusy nie przesłaniały nam minusów. A tych, niestety, jest może nie więcej, ale z pewnością jest ich sporo. Niemniej, jeżeli akcja wycinki drzew dojdzie do skutku, zaliczę się do grona osób, którym będzie z tego powodu przykro.

Michal Reicher
Redaktor

Dziennikarz, fotograf, podróżnik i graciarz. Od 2019 roku redaktor Magazynu Classicauto, występował również gościnnie w Plejady Subaru. Etatowo od 2015 roku instruktor nauki jazdy, od 2018 roku w warszawskiej szkole GazeLka, gdzie uczy młodych ludzi graciarstwa od podstaw. Pomiędzy wierszami biega z aparatem po obskurnej i zapadłej Polsce, publikując swe zdjęcia na instagramowym profilu Polska w ruinie. Czasami zabawia towarzystwo organizacją imprez nawigacyjno-turystycznych pod szyldem Stary Pojazd i Może. Jeździ na co dzień tym, co akurat rano odpali.